Marakuja z białą czekoladą

Ta beza jest piękna i egzotyczna jak wakacje na złotym piasku. Kiedy pieczesz ją zimą, to cieszysz się, bo wygląda jak słońce na talerzu. Jesienią też pasuje – do złotych liści, nasiadówek u znajomych lub kolejnego odcinka z Netflixa. Do tego jest słodka, ale kiedy masz już dość tej słodyczy, przychodzi wybawienie w postaci marakui. Pachnącej jak Chanel.
W tej bezie są jeszcze dwie sprawy. Dla tych, którzy wyłapią wszystko, jest orzeźwienie z japońskiej herbaty matcha. A dla tych, co jak ja chodzili z dziadkiem na kokosanki i kochają to wspomnienie i ten smak, jest kokos ukryty w białku.
I kiedy robisz to ciasto, to w sercu twym taniec, w głowie spokój, a w domu radość.

30 minut

1 godzina 30 minut

120

8
SKŁADNIKI
Piekarnik nagrzewamy. Pozycja góra/dół.
Na dużej płaskiej blaszce, wyłożonej papierem, wyrysowujemy dwa koła o średnicy 18 cm. Zostawiamy między nimi odstęp.
Białka przelewamy do miski, wrzucamy sól i zaczynamy ubijać.
Kiedy piana zacznie sztywnieć, zaczynamy dodawać po łyżce cukru cały czas ubijając.
Masa powinna być sztywna i świecąca.
Jako ostatnie dodajemy wiórki i cukier cytrynowy i mieszamy tylko do połączenia.
Masę wykładamy na wyrysowane koła i nadajemy jej kształt.
Od razu wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 90 minut. *Po tym czasie wyłączcie piekarnik i nie otwierajcie drzwiczek jeszcze przez pół h.
KREM
200 ml śmietany kremówki
150g białej czekolady
250 g serka mascarpone
4 marakuje
herbata matcha i listki mięty do dekoracji
PRZYGOTOWANIE
Śmietankę zagotowujemy, odstawiamy z ognia i wrzucamy połamaną na kawałki białą czekoladę. Mieszamy i zostawiamy do przestudzenia.
Mascarpone przekładamy do miski, delikatnie napowietrzamy mikserem. Dodajemy przestudzoną śmietankę z czekoladą i ubijamy na niskich obrotach.
Do kremu dodajemy miąższ z dwóch marakuj, mieszamy.
Na talerz wykładamy pierwszą bezę, na której rozprowadzamy połowę przygotowanego kremu.
Dodajemy drugą bezę oraz resztę kremu.
Dekorujemy pozostałym miąższem, listkami mięty i matchą.
Beza jest najlepsza po schłodzeniu. Kto wytrzyma, niech ją włoży na 2 godziny do lodówki.




