Czekoladowo-kukułkowe

Nigdy nie przepadałam za czekoladowymi ciastami. Coś tam na “kakale” wchodziło w grę, ale z czekoladą – dziękuję, postoję. Ponoć dojrzewamy do smaków i zmieniają się nasze upodobania. Są w życiu fazy. Tygodniami wałkowana jaglanka na orzechowym z owocami, a kiedy indziej ser z pomidorami. Są też mody. I są fascynacje. U mnie w tym wypadku człowiekiem. Ulą. Ulą od brownie i czekoladowych ciastek. To jest ten moment, kiedy spotkanie TAKIEJ osoby daje Tobie kopa, inspiruje i myślisz sobie: “ta kobieta za serce ma ciasto jakiego jeszcze w życiu swym nie spotkałam, a wiedziałam, że go szukam”. I pamiętam jak Jej zgrabne dłonie łamały tabliczki kolejnych czekolad, jak ruszała się po kuchni i mieszała w miskach. A w naszej kuchni pachniało miłością do tego, co robiła.
Jest taki jeden przepis na brownie, który trzymam w sercu, bo to było moje pierwsze czekoladowe, podpatrzone od Niej. I choć obstawałam przy swoim, że ja tego i tak nie lubię, to czas mijał, a ja miękłam. Stąd przepis. Nie pierwszy i nie ostatni.

25 minut

40 minut

175

8-10
SKŁADNIKI
Okrągłą blaszkę o śr. 24 cm wyłóż papierem.
W rondlu rozpuść masło z czekoladą i kukułkami. Uważaj, żeby nie dopuścić do zagotowania się. To ma być raczej powolny i delikatny proces ;) Jeśli kukułki nie rozpuszczą się całkowicie, to nawet lepiej ! Odstaw.
Białka przelej do miski, dosyp sól i ubij na sztywną pianę. Odstaw.
W drugiej misce ubij żółtka z cukrem. Ok. 3-4 minut. Powinny zrobić się jaśniejsze.
Do masy z żółtkami ostrożnie wlej masę czekoladową i wymieszaj do połączenia.
Czas na ubite białka. Do części czekoladowej przełóż szpatułką połowę ubitych białek i bardzo delikatnie mieszaj. Jak wszystko zacznie się łączyć, dodaj drugą porcję i też wymieszaj. Staraj się to robić powoli.
Masę przelej do blachy i włóż do piekarnika.
Piecz 40 minut.
Ciasto wyłóż z piekarnika i odstaw do ostygnięcia.
Ostudzone ciasto udekoruj ubitą z cukrem pudrem śmietaną i likierem kukułkowym.
Pycha? No pewnie !
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |